Archiwa tagu: #warsztaty

dziewczyna i koń

Rusz z kopyta – spotkanie rozwojowe z końmi – poziom 2

Rusz z kopyta to spotkania z końmi trenerami dla wszystkich, którzy chociaż raz uczestniczyli w moim warsztacie z końmi.

To dzień intensywnych spotkań z końmi trenerami. Zakres warsztatu nie jest ściśle określony. Każdy może przyjść z własnym tematem ze swojego życia. Na początku spotkania jest czas na to, żeby będąc w kontakcie z końmi zastanowić się co jest teraz ważne i nad czym chciałbym popracować.

Komfort pracy w małej grupie

Pracujemy w małej max. sześcioosobowej grupie. Niektóre ćwiczenia uczestnicy znają już z poprzednich spotkań z końmi trenerami. Ale jak pewnie wiecie, te spotkania nigdy nie są takie same!

Praca z wyższą energią własną i konia

Część nowych doświadczeń uwzględnia pracę z wyższą energią własną i konia. Uczestnicy są zapraszani do bycia współautorami własnych interakcji z końmi.

Indywidualny proces z udziałem koni

Dzień spędzony na doświadczeniach z końmi może zaowocować chęcią indywidualnej głębokiej pracy rozwojowej. Dzięki temu, że pracujemy w kameralnej grupie, jest czas na osobistą pracę z tematem, który się wyłonił. Pomagam ją skonstruować i gdy jest taka gotowość i potrzeba, podpowiadam jak utrzymać zmianę w życiu.

 

Przykładowe tematy, z którymi możesz popracować podczas takiego spotkania:

  • przywództwo autentyczne,
  • wewnętrzne dziecko – czyli jak się sobą zaopiekować, żeby móc zrobić to co ma być zrobione,
  • kobiecość/męskość – akceptacja swojej seksualności, spontaniczności, ciała,
  • bycie autentycznym – jak rozpoznać i zostawić maski, które mi już nie służą,
  • odnalezienie swojej drogi życiowej, powołania,
  • równowaga, harmonia i moc,
  • motywacja,
  • praca z lękiem, złością i innymi emocjami,
  • każdy temat, który jest teraz ważny dla Ciebie.

Zapisy: joannaszypula1@gmail.com

Sprawdź najbliższy termin

Poznaj opinie uczestników spotkań rozwojowych z końmi.

Share
autosabotaż_krytyk_wewnętrzny

Autosabotaż – Świat oczami krytyka wewnętrznego

O tym, jak krytyk wewnętrzny i przedstawiana przez niego wizja świata potrafią sabotować nasze działania.

Andrzej w pośpiechu wybierał koszulę. Niebieska? Biała? Nie, ta wygląda zbyt elegancko. A może powinienem włożyć sweter? Nie. W swetrze nie potraktują mnie poważnie. Jednak koszula. Dłonie zaczynały mu drżeć. Wskazówka zegarka bezlitośnie sunęła do przodu. Dziesięć minut do wyjścia. Wyobraził sobie czekającego na niego prezesa firmy, z którą miał nadzieję podpisać tego dnia większy kontrakt.

Czytaj dalej

Share

Zosia i Czambon – Spójność

Był upalny dzień na wsi, zrzucaliśmy siano na podwórzu gospodarstwa. Drobinki pyłu osiadały na spoconych ciałach, słońce przyjemnie rozgrzewało skórę. Nieopodal pasły się konie.

Nagle na podwórze weszła kilkuletnia dziewczynka. Nikt nie zwrócił na nią uwagi. To była Zosia, mała od sąsiadów. Często się tu pojawiała, gdy panował jakiś ruch. Podeszła do jednego z koni, Czambona, wzięła linkę i ruszyła w stronę sadu. Nikt oprócz mnie tego nie zauważył.

Spoglądając pod słońce widziałam, jak idzie trzymając linkę, a za nią spokojnie podąża pięćdziesiąt razy większy Czambon. Ot, wspólny spacer. Patrzyłam ze zdumieniem, jak to się dzieje, że taki wielki koń z ufnością podąża za małą dziewczynką?

Ze zdumienia wyrwał mnie nagły ruch. To Zosia straciła równowagę i przewróciła się. Kopyto konia zawisło tuż nad nią. Mój oddech się zatrzymał.

Przez moje ciało przeszła fala lęku i napięcia. Poczułam chęć ratowania dziecka i złość, że mogłam się odezwać, nie pozwolić jej iść samej, że pozostali dorośli też mogli zareagować!

Tymczasem Czambon momentalnie przystanął, przeniósł ciężar całego ciała w tył i postawił nogę tuż za pupą małej. Czekał. Zosia spokojnie wstała i ruszyła przed siebie, koń za nią. Jakby nic się nie stało. Poszli dalej, na jabłka. To było ich ulubione miejsce.

Odetchnęłam z ulgą, a zdumienie nasiliło się. Jak to możliwe, że nic się nie stało? Dlaczego Czambon był na niej tak skupiony i uważny? Jak to się stało, że byli tak połączeni?

Wtedy przyszło mi do głowy, że konie słuchają nas wówczas, gdy jesteśmy pozbawieni sprzecznych komunikatów. Gdy całą swoją postawą wyrażamy to, do czego dążymy. Jesteśmy spójni i czytelni – jak Zosia.

Często przypomina mi się to zdarzenie, gdy widzę, jak w kontakcie z końmi ludzie docierają do miejsca swojego wewnętrznego skupienia. Konie motywują ich do odnalezienia w sobie większej jasności, głębszej motywacji.

To z tego miejsca najlepiej komunikować się ze światem. Dlatego zapraszam Was na wspólne poszukiwania.

Share