Archiwa tagu: horse assisted education

piekny biały koń wystraszony

Pod rozczochranym drzewem

Przywództwo zaczyna się w miejscu słabości. Wielu z nas wydaje się, że przywództwo i słabość nie mogą mieć ze sobą nic wspólnego. W praktyce jednak to właśnie objęcie swoich słabości jest niezbędne do wejścia w rolę przywódcy.

 

Pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy stanęłam w roli przywódcy. Zmusiła mnie do tego frustracja i lęk, ale prawdziwym nauczycielem był dla mnie mój koń Dolar.

Było późne wiosenne popołudnie. Wracałam z konnego spaceru po lesie. Dolar niósł mnie na swoim grzbiecie, szliśmy drogą, którą spacerowaliśmy tysiące razy. Jedyna droga do domu: po lewej głęboki rów i grząskie bagno, po prawej świeżo zaorane mokre pole, wzdłuż niego strumyk. Nagle Dolar spina ciało, prycha i staje się niespokojny.

Niczego dziwnego nie widzę, ale czuję jego napięcie, przechodzi przez moje ciało, od nóg aż wzdłuż całego kręgosłupa. Co się dzieje? Przed nami mały przesmyk, chodzimy tędy co tydzień, czasem sami, czasem z innymi końmi. Dzisiaj jesteśmy sami, to jedyna droga do domu. Spieszę się, chcę zdążyć na coś tam. Staram się rozluźnić ciało i spokojnie kieruję konia na wprost. Dolar stawia opór.

– Stary, chodzimy tędy od lat, no dalej – mówię. Spinam lekko nogi wokół jego ciała. – Ruszaj!

Koń odpowiada mocnym zaparciem się przednimi kopytami. Powtarzam moją prośbę, ale on trwa w bezruchu. Sprzeciwia mi się. Spinam go łydkami jeszcze mocniej i uderzam batem. Zaczynam się denerwować. Teraz mu każę, ja tu rządzę!

Koń odpowiada zatrzymaniem i potężnym wykopem tylnych nóg w górę. Czuję przez siodło siłę uderzenia jego mocnych nóg o ziemię. Wstrząs przechodzi przez moją miednicę i dalej wzdłuż pleców, aż do głowy. Gdybym teraz stała za nim, a nie siedziała w siodle, dostałabym porządnego kopniaka!

Wkurzam się jeszcze bardziej i mocno biję go batem. On odpowiada kolejnym kopnięciem i cofa się szybko. Sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna, trudno mi utrzymać się w siodle. Nagle Dolar staje dęba, prawie z niego spadam. Za chwilę wierzga nogami do tyłu, niebezpiecznie opuszcza głowę.

Rozglądam się, myśli kotłują się w głowie: to jest ogier, jesteśmy sami… Nie mogę po prostu spaść. Jeśli ucieknie, może narobić dużych szkód w stadzie, zaatakować inne ogiery, chcieć pokryć klacze sąsiadów. Jeśli wierzgnie jeszcze raz, a ja spadnę niefortunnie, mogę się połamać. Boję się. On też się boi. Jestem teraz razem z nim w tym lęku.

Nagle dociera do mnie. Dostrzegam to, co widział Dolar i czego się przestraszył. Od przodu nadciąga burza, niebo robi się stalowe, ciężkie i groźne. Drzewo, które dobrze znamy, obok którego musimy przejść, wygląda zupełnie inaczej niż zwykle: jest wrogie, potężne i rozczochrane. Burza jest coraz bliżej, z każdą minutą robi się gorzej. Jedyna droga do domu prowadzi wprost na nią.

Dotykam szyi Dolara, nic nie mówię, nie proszę, nie karzę. Nic nie zdziałam, to pewne. Jego ciało jest napięte jak stal, Dolar stoi wmurowany w ziemię jak posąg. Widział zagrożenie już wcześniej, zareagował na nie. A ja go zbiłam, nakrzyczałam, próbowałam pokazać, kto tu rządzi. Dlaczego miałby mnie teraz posłuchać? Nagle łzy napływają mi do oczu i przychodzi do mnie myśl: teraz Cię widzę, rozumiem.

Czuję się słaba, bezradna, odpuszczam. Zsiadam z konia, staję przy nim ze spuszczoną głową i w ciszy przepraszam go za to, co zrobiłam. On też obniża głowę i bierze długi oddech. Wszystko wkoło szaleje, a my tak stoimy i oddychamy. Nie wiem co dalej, nie wiem, co zrobić. Stoję przed nim w mojej bezradności i trzymam luźno wodze, żeby mi nie uciekł. Nie patrzę na niego, nie wiem, czy mi wybaczy.

Konie to niezwykle czułe zwierzęta, które nawiązują prawdziwe relacje. Większość jeźdźców wchodzi z nimi w relację opartą na dominacji: układają konia, podporządkowują. Mnie Dolar bardzo szybko nauczył, że mogę się z nim komunikować inaczej: nie muszę go podporządkowywać, wystarczy, że go proszę, że jasno mu komunikuję, czego chcę, a on współpracuje. Mimo to w sytuacji kryzysowej, nie potrafiąc skłonić go do współpracy, sięganęłam po najbardziej prymitywne narzędzia: krzyk, przemoc, agresję. Jak widać, nieskuteczne.

W tamtej sytuacji spojrzałam przed siebie na nadciągającą burzę, poczułam oddech Dolara za moimi plecami i zrozumiałam, że to ja muszę zrobić krok do przodu. To ja muszę przeprowadzić nas przez ten przesmyk, to mi Dolar potrzebuje zaufać, że nie czeka nas tam nic złego.

Robię mały krok do przodu i czuję jak Dolar niepewnie, ale ufnie robi krok za mną. Jego opór odpuszcza. Kolejny krok, Dolar idzie za mną, kolejny i przechodzimy obok rozczochranego drzewa. Spokojnie, ze spuszczonymi głowami. Docieramy do stajni jeszcze przed burzą.

To właśnie tam zaczęło się moje przywództwo. Ze spuszczonym wzrokiem, w słabości i niepewności, ale jednocześnie w zrozumieniu, że bycie liderem nie polega na narzucaniu swojej woli przemocą i agresją, tylko na byciu autentyczną, szczerą, która potrafi prosić i przepraszać. To wydobywa taką jakość we mnie, dzięki której ludzie (czy konie:) chcą za mną podążać.

 

Jak często zdarza Ci się nie dostrzec potrzeby czy lęku, która stoi za oporem Twojego partnera, dziecka, współpracownika, albo Ciebie samego? Jak często próbujesz siłą zmusić siebie lub innych do zrobienia czegoś, na co nie mają/nie masz gotowości? Jak często jesteś ślepy i forsujesz rozwiązania, które nie mają szansy na powodzenie?
Zatrzymaj się, spuść głowę i poczuj, o co tak naprawdę chodzi.
Share
dziewczyna i koń

Rusz z kopyta – spotkanie rozwojowe z końmi – poziom 2

Rusz z kopyta to spotkania z końmi trenerami dla wszystkich, którzy chociaż raz uczestniczyli w moim warsztacie z końmi.

To dzień intensywnych spotkań z końmi trenerami. Zakres warsztatu nie jest ściśle określony. Każdy może przyjść z własnym tematem ze swojego życia. Na początku spotkania jest czas na to, żeby będąc w kontakcie z końmi zastanowić się co jest teraz ważne i nad czym chciałbym popracować.

Komfort pracy w małej grupie

Pracujemy w małej max. sześcioosobowej grupie. Niektóre ćwiczenia uczestnicy znają już z poprzednich spotkań z końmi trenerami. Ale jak pewnie wiecie, te spotkania nigdy nie są takie same!

Praca z wyższą energią własną i konia

Część nowych doświadczeń uwzględnia pracę z wyższą energią własną i konia. Uczestnicy są zapraszani do bycia współautorami własnych interakcji z końmi.

Indywidualny proces z udziałem koni

Dzień spędzony na doświadczeniach z końmi może zaowocować chęcią indywidualnej głębokiej pracy rozwojowej. Dzięki temu, że pracujemy w kameralnej grupie, jest czas na osobistą pracę z tematem, który się wyłonił. Pomagam ją skonstruować i gdy jest taka gotowość i potrzeba, podpowiadam jak utrzymać zmianę w życiu.

 

Przykładowe tematy, z którymi możesz popracować podczas takiego spotkania:

  • przywództwo autentyczne,
  • wewnętrzne dziecko – czyli jak się sobą zaopiekować, żeby móc zrobić to co ma być zrobione,
  • kobiecość/męskość – akceptacja swojej seksualności, spontaniczności, ciała,
  • bycie autentycznym – jak rozpoznać i zostawić maski, które mi już nie służą,
  • odnalezienie swojej drogi życiowej, powołania,
  • równowaga, harmonia i moc,
  • motywacja,
  • praca z lękiem, złością i innymi emocjami,
  • każdy temat, który jest teraz ważny dla Ciebie.

Zapisy: joannaszypula1@gmail.com

Sprawdź najbliższy termin

Poznaj opinie uczestników spotkań rozwojowych z końmi.

Share
kobieta i koń

W kontakcie z koniem – program rozwoju osobistego

Cykl 5 spotkań z końmi trenerami

  • Granice i emocje

Zacznij tu gdzie jesteś, taki jaki jesteś. Podejść czy nie podejść? Do czego można zmusić konia? Dlaczego pojawia się opór? Co czuję gdy zbliża się do mnie koń? Co, kiedy jesteśmy razem i gdy ode mnie odchodzi? Jakie emocje pojawiają się w kontakcie z koniem? Jak przypomina mi to sytuacje z życia? Jaka informacja z nich płynie?

  • Relacje

Jak nawiązać, podtrzymywać i rozwiązywać relacje? Jak się w otwarty sposób komunikować? Jak się zachować, żeby koń zrobił to, co ja chcę?

  • Bycie autentycznym

Koń widzi Ciebie takim jakim jesteś, a nie takim, jakim chcesz być. Możesz to wykorzystać, i skrócić dystans pomiędzy „taki jestem – taki chcę być”. Sięgnij po autentyczność, spójność i integralność.

  • W poszukiwaniu swojego powołania

Przechodzisz teraz zmianę? Potrzebujesz siebie na nowo poznać? Chcesz zrobić coś nowego, ale nie jesteś pewien w którą stronę pójść. Konie pomogą Ci odkryć twoją ścieżkę serca. One tam na Ciebie czekają.

  • Przywództwo osobiste

Chcesz, żeby koń za tobą podążył? Ale on waży pół tony i ma inny plan. Sprawdzisz jak wyznaczasz własne cele, czy bardziej koncentrujesz się na na wizji czy na kolejnym kroku? Czy bardziej unikasz czy dążysz do zmiany? Jak w obszarze przywództwa poruszasz się pomiędzy kontrolą i elastycznością?

Konie podczas spotkań rozwojowych zadają też inne pytania:

  • Czy umiesz odpuścić i przestać działać?
  • Jak budujesz swoje poczucie bezpieczeństwa?
  • Co Cię rozprasza w dążeniu do celu?
  • Jak świętujesz?
  • Czy siebie szanujesz?
  • Jak odpoczywasz?
  • I wiele innych 😉

Dla kogo?

  • Jeżeli decydujesz się wyjść poza strefę komfortu
  • Potrzebujesz koncentracji na sobie i swoich celach
  • Lubisz sam docierać do ważnych dla Ciebie wniosków i ciężko jest ci przyjąć informację zwrotną
  • Chcesz dogłębnie przyjrzeć się i rozwiązać jakiś ważny temat
  • Pragniesz przećwiczyć nowe sposoby działania z koniem
  • Chcesz wzmocnić pewność siebie i poczucie własnej wartości

Program rozwoju osobistego „W kontakcie z koniem” jest dla Ciebie.

Jak może wyglądać taki dzień?

  • Rozpoczynamy sesją coachingową, ustalamy kontrakt i cele na program i pierwsze spotkanie z koniem
  • Doświadczenie z końmi trenerami – w bezpiecznej atmosferze możesz popracować z tematem, który wybrałeś
  • Sesja końcowa – informacja zwrotna ode mnie i ustalenie kolejnych kroków.

Spotkania odbywają się raz na tydzień lub dwa tygodnie. Program jest elastyczny, zdarza się, że klient chce się skoncentrować i doskonalić jeden aspekt z życia podczas cyklu spotkań.

Zapisz się na program W kontakcie z koniem: joannaszypula1@gmail.com

Więcej o metodzie pracy z końmi trenerami

Zapisz

Zapisz

Share

Zosia i Czambon – Spójność

Był upalny dzień na wsi, zrzucaliśmy siano na podwórzu gospodarstwa. Drobinki pyłu osiadały na spoconych ciałach, słońce przyjemnie rozgrzewało skórę. Nieopodal pasły się konie.

Nagle na podwórze weszła kilkuletnia dziewczynka. Nikt nie zwrócił na nią uwagi. To była Zosia, mała od sąsiadów. Często się tu pojawiała, gdy panował jakiś ruch. Podeszła do jednego z koni, Czambona, wzięła linkę i ruszyła w stronę sadu. Nikt oprócz mnie tego nie zauważył.

Spoglądając pod słońce widziałam, jak idzie trzymając linkę, a za nią spokojnie podąża pięćdziesiąt razy większy Czambon. Ot, wspólny spacer. Patrzyłam ze zdumieniem, jak to się dzieje, że taki wielki koń z ufnością podąża za małą dziewczynką?

Ze zdumienia wyrwał mnie nagły ruch. To Zosia straciła równowagę i przewróciła się. Kopyto konia zawisło tuż nad nią. Mój oddech się zatrzymał.

Przez moje ciało przeszła fala lęku i napięcia. Poczułam chęć ratowania dziecka i złość, że mogłam się odezwać, nie pozwolić jej iść samej, że pozostali dorośli też mogli zareagować!

Tymczasem Czambon momentalnie przystanął, przeniósł ciężar całego ciała w tył i postawił nogę tuż za pupą małej. Czekał. Zosia spokojnie wstała i ruszyła przed siebie, koń za nią. Jakby nic się nie stało. Poszli dalej, na jabłka. To było ich ulubione miejsce.

Odetchnęłam z ulgą, a zdumienie nasiliło się. Jak to możliwe, że nic się nie stało? Dlaczego Czambon był na niej tak skupiony i uważny? Jak to się stało, że byli tak połączeni?

Wtedy przyszło mi do głowy, że konie słuchają nas wówczas, gdy jesteśmy pozbawieni sprzecznych komunikatów. Gdy całą swoją postawą wyrażamy to, do czego dążymy. Jesteśmy spójni i czytelni – jak Zosia.

Często przypomina mi się to zdarzenie, gdy widzę, jak w kontakcie z końmi ludzie docierają do miejsca swojego wewnętrznego skupienia. Konie motywują ich do odnalezienia w sobie większej jasności, głębszej motywacji.

To z tego miejsca najlepiej komunikować się ze światem. Dlatego zapraszam Was na wspólne poszukiwania.

Share