Koń i Joanna Szypuła strefa komfortu

Skok poza strefę komfortu

Strefa komfortu, lęk i co jeszcze znajdziesz poza nią. Jak sobie poradzić z krytykiem wewnętrznym i oporami podświadomości, gdy wychodzisz poza strefę komfortu.

„Zapominam oddychać, boję się, czuję się jak w dusznym pomieszczeniu” – często słyszę te słowa od uczestników moich warsztatów z końmi. Przyszli, aby przebywać z cudownymi zwierzętami na łonie przyrody, a mimo to ujawnia się lęk. Strefa komfortu została za nimi!

Tak, dla osób, które na co dzień nie obcują z końmi, taki warsztat to duże wyzwanie. A jednak chcą tu być, chcą stanąć oko w oko z tym potężnym zwierzęciem. Chcą się czegoś nowego o sobie dowiedzieć, coś uzyskać, coś zmienić w swoim życiu. Odnaleźć moc, chęć działania, poprawić komunikację.

Jakie reakcje z ciała i myśli pojawiają się, gdy nagle znajdziemy się poza strefą komfortu?

Pamiętam, gdy dwadzieścia lat temu odprowadzałam moją córkę na jej pierwszą lekcję jazdy konnej. To była mała rodzinna stajnia. Dostałam do ręki linkę i usłyszałam: „Czambon jest tam, trzeba go przyprowadzić”. Okazało się, że nie tylko przyprowadzić, ale też przywiązać, wyczyścić, osiodłać. Dzisiaj to proste czynności, a jednak wtedy wprawiły mnie w odrętwienie. Mój organizm zareagował zamrożeniem. Teraz wiem, co to oznacza – lęk. Zaczęły pojawiać się myśli: „Dlaczego ten wielki koń miałby za mną podążyć?”, „Jak w ogóle można założyć mu kantar na głowę?”, „On nas stratuje!”, „Jak można wyczyścić konia, który właśnie cały wytarzał się w kurzu i piasku?”, „Jak to w ogóle możliwe, żeby się z nim jakoś porozumieć?”

Moja frustracja się pogłębiła, gdy sama zaczęłam uczyć się jeździć konno. Dokładnie rozumiałam, co stanowczym tonem mówił do mnie trener: „Rozluźnij się, bo koń wyczuwa, że się boisz!”. Gorzej było jednak z wykonaniem. Jak miałam się rozluźnić? Wielokrotnie lądowałam na twardej ziemi, byłam nie tylko poza strefą komfortu, ale momentami zbliżałam się do strefy ucieczki. Panikowałam wewnętrznie, ale udawałam, że wszystko gra.

Jednak wytrwałam w tym miejscu i od tego zmieniło się moje życie.

Dzięki nawiązanym relacjom z koniem, zaczęłam uczyć się siebie, stawać się świadoma własnych reakcji, swojego ciała, myśli i uczuć. Obserwowałam też ich wpływ zarówno na mnie, jak i na konia.

Uczyłam się rozpoznawać sygnały z mojego ciała. Zaczęłam rozróżniać, które z nich warto brać pod uwagę, a które to reakcje instynktowne, znacznie gwałtowniejsze niż realne zagrożenie. Chciałam coś z tym zrobić, zaczęłam od jogi. Potrzebowałam czasu dla mojego ciała. Potrzebowałam zyskać jego głębszą świadomość, wyciszyć niektóre reakcje i nauczyć się rozluźniać. Chciałam dialogu, chciałam, żeby ciało słuchało mnie w miarę, jak się go uczyłam.

Wewnętrzny krytyk pojawia się, gdy go najmniej potrzebujesz!

Ale to nie wszystko. Wtedy też ujawniły się ograniczające przekonania. Usłyszałam wyraźnie głos w głowie, który mówił:„Jesteś na to za stara”, „Spadniesz, zabijesz się i kto wychowa dziecko”, „Jesteś zbyt słaba”, „Ludzie się z ciebie śmieją” itd., itp. Potok słów, delikatnie mówiąc, mało konstruktywny. Nie wiedziałam wtedy, że to właśnie rozpoczęła się moja przygoda z podświadomością, a te słowa mówi mój do tej pory uśpiony wewnętrzny krytyk.

Jak możesz sobie poradzić z krytykiem wewnętrznym, żeby nie powstrzymał Cię przed osiągnięciem celu i wyjściem poza strefę komfortu?

Jedno po drugim rozpoznawałam ograniczające mnie przekonania i na różne sposoby je transformowałam. Gdy wydawało mi się, że już jest cicho, przychodziło następne, i następne. I znowu podejmowałam z nimi pracę. Pomogły mi medytacje, wizualizacje i afirmacje. Tuż przed jazdą wyobrażałam sobie siebie w idealnym połączeniu z koniem, jak z lekkością wykonujemy wszystkie polecenia trenera. Wizualizowałam, że jazda sprawia nam wielką przyjemność. Włączyłam do mojego życia różne techniki pracy z ciałem i umysłem. Weszłam na ścieżkę świadomego rozwoju.

Teraz, gdy jestem z końmi, porozumiewamy się poprzez ciało, emocje, intencję. Wyczuwamy nasze nastroje. Mamy ze sobą relacje.

Strefa komfortu, lęk i poczucie bezpieczeństwa to częste tematy na warsztatach z końmi.

Na warsztatach, w których klientom towarzyszy koń, niezmiennie pojawia się temat poczucia bezpieczeństwa i lęku – nie tylko przed tym dużym, półdzikim zwierzęciem, ale przed nieznanym, przed życiem, własną mocą, spontanicznością… osiąganiem sukcesów! Przepracowujemy go z klientami, żeby mogli poszerzyć swoją strefę komfortu i poczuć większe otwarcie na siebie, na świat i na nowe doświadczenia.

Jestem wdzięczna sobie, że pewnego wrześniowego popołudnia wzięłam linkę i wyszłam poza swoją strefę komfortu. Dzięki temu spotkałam Czambona – mojego pierwszego końskiego przyjaciela i nauczyciela.

Share