Na progu – Spotkanie ze strażnikiem

autor: ALINA
Jak podejmowanie decyzji i przekroczenie progu starych schematów wpływa na podświadomość i życie.
Motyw Progu i Strażnika w Podróży Bohatera w codziennym życiu.
Często pracuję z wizją i snami. To jedna z moich ulubionych metod. Pozwala sięgnąć wprost do podświadomości, rozpuścić głębokie blokady i uzdrowić traumy.

Kilka lat temu uczestniczyłam w warsztatach rozwojowych. Skończyłam już szkołę Gestalt, ale nadal pracowałam jeszcze na Uniwersytecie. Męczyłam się robiąc coś, co mi nie odpowiadało. Nie potrafiłam wtedy jeszcze zebrać odwagę by odejść i skupić się całkowicie na nowym zawodzie. Od lat pracowałam już wtedy z energetyką, ale również nie mówiłam o tym szerzej światu. Byłam pełna obaw i niepewności, a krytyk wewnętrzny wciąż podsuwał pytania  – „Czy mogę? Czy się do tego nadaję? Czy jestem wystarczająca…”

Nie sięgałam po swoją siłę, by objąć nowy zawód i nową rolę, nową siebie. Szukałam potwierdzenia w świecie, ale nawet, gdy je otrzymywałam, kwestionowałam je. Pytania i niedowierzanie wciąż pozostawały.

W tym stanie ducha pojechałam na warsztat kobiecy, prowadzony przez wyjątkową terapeutkę, Justynę. Wszystkie w kręgu byłyśmy właśnie po głębokich, transformujących procesach. Ale to nie o tym procesie chcę ci opowiedzieć, chociaż bez niego pewnie nie wydarzył by się dalszy ciąg tej historii.

Justyna otwarła właśnie rundę podsumowującą. Zapytała jak się czujemy i z czym jesteśmy. Nagle, w mgnieniu oka, gdzieś pomiędzy pytaniem a odpowiedzią dziewczyny siedzącej najbliżej Justyny wydarzyło się coś, co zmieniło moje życie na dobre. Chociaż wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy jak ważne i głębokie było to doświadczenie.

Wraz z mrugnięciem oczami krąg kobiet wokół mnie zniknął. Znalazłam się nad głęboką przepaścią oddzielającą mnie od rzeszy kobiet – uzdrowicielek. Widziałam wśród nich mistrzynie, terapeutki, szamanki, zielarki, kobiety mocy pomagające innym. Nad przepaścią leżał pień drzewa, po którym można było przejść na drugą stronę. A raczej można by przejść, gdyby w połowie pnia nie stał szaman. Nazwałam go Czarnym Szamanem, bo jego ciało pokryte było jakimś czarnym smarowidłem. Stał wpatrując się we mnie i zagradzając drogę.

Chciałam przejść do tych kobiet, ale szaman ostrym tonem zapytał:

Jakie masz prawo, żeby tam przejść?

Spojrzałam na niego. Żołądek mi się ścisnął – co, jeśli mnie nie przepuści?

– Jestem uzdrowicielką – włożyłam w to zdanie całą pewność, na jaką było mnie stać, ale mój głos był zaledwie szeptem.

– Jakie masz prawo, żeby tam przejść? – udał, że mnie nie słyszał.

– Jestem uzdrowicielką – powiedziałam głośniej, budziła się we mnie niezgoda na zagradzanie mi drogi.

– Jakie masz prawo, żeby tam przejść?! – nie ustępował.

Jestem uzdrowicielką! – krzyknęłam mu w twarz. – Przepuść mnie!

Nagle szaman zniknął w chmurze czarnego dymu. Droga była wolna! Przeszłam na drugą stronę. Pamiętam, jak kobiety czekające na mnie po drugiej stronie przepaści powitały mnie i przyjęły do swojego grona.

Otworzyłam oczy. Serce biło mi mocniej. Rozejrzałam się wokół. Znowu znajdowałam się w kręgu kobiet. Pierwsza z nich właśnie zaczynała odpowiadać na zadanie przez Justynę pytanie. Wszystko trwało zaledwie jak mgnienie oka…

Słuchałam kolejnych wypowiedzi zastanawiając się co mam powiedzieć. Z czym jestem? Najmocniej z tą trwającą zaledwie chwilę wizją. „No i co ja im powiem?” – myślałam – „Przyznać się do tego, czego właśnie doświadczyłam? Czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? Co to właściwie było?”

Kolejka w końcu doszła do nie, a ja wciąż nie znalazłam odpowiedzi. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam zaufać Justynie. Może ona wyjaśni mi co tu się właściwie podziało. A może wzruszy ramionami i się uśmiechnie. A co mi tam. Opowiedziałam kobietom moją wizję. W odpowiedzi Justyna uniosła ręce do nieba – „Nareszcie!”

Wyjechałam z warsztatów niemal zapominając o mojej wizji. W ciągu następnych dni i tygodni wszystko stanęło na głowie! Odezwały się głębokie lęki. Pracowałam ze starą fobią. Moje ciało wyrzucało z siebie skumulowane latami napięcia i stres. Sięgnęłam do pokładów, do których myślałam, że nie mam dostępu. Kręciło mi się w głowie i nie umiałam ogarnąć głębokich transformacji, które we mnie zachodziły. Wiedziałam, że ten proces jest uzdrawiający, wiedziałam, że zapoczątkowałam go jakoś na warsztatach, ale nie miałam pojęcia jak… Myślałam, że może to ten głęboki proces… W świetle tych wszystkich wydarzeń o wizji zapomniałam zupełnie.

Zadzwoniłam do Justyny i opowiedziałam co się ze mną dzieje. Zapytała mnie, czy nie chciałabym popracować z drugą terapeutką, którą dobrze znałam i ceniłam.

Zadzwoniłam.

Jedno z pierwszych zdań, które usłyszałam w słuchawce brzmiało – „Justyna opowiadała mi o twojej wizji. Powiedziałaś wtedy, że jesteś uzdrowicielką. W ten sposób zapoczątkowałaś ogromne zmiany. Zdecydowałaś. Teraz uzdrawiasz wszystkie blokady, które stoją ci na drodze…”

Usiadłam z wrażenia. Wszystko nagle stało się jasne. Przepaść i objęcie roli uzdrowicielki – terapeutki, były moim Progiem. Czarny Szaman był Strażnikiem Progu. Przepuścił mnie, gdy poczuł, że już się nie cofnę, że jestem pewna.

Ta decyzja zapoczątkowała pasmo głębokich transformacji, bym mogła dojść do mojego celu, mojego pragnienia.

I jak to się dzieje podczas Podróży Bohatera… po przekroczeniu Progu wylądowałam w Brzuchu Wieloryba…
Share