autosabotaż_krytyk_wewnętrzny

Autosabotaż – Świat oczami krytyka wewnętrznego

O tym, jak krytyk wewnętrzny i przedstawiana przez niego wizja świata potrafią sabotować nasze działania.

Andrzej w pośpiechu wybierał koszulę. Niebieska? Biała? Nie, ta wygląda zbyt elegancko. A może powinienem włożyć sweter? Nie. W swetrze nie potraktują mnie poważnie. Jednak koszula. Dłonie zaczynały mu drżeć. Wskazówka zegarka bezlitośnie sunęła do przodu. Dziesięć minut do wyjścia. Wyobraził sobie czekającego na niego prezesa firmy, z którą miał nadzieję podpisać tego dnia większy kontrakt.

– No dobra – wziął głęboki oddech. – Niech będzie niebieska. Jest mniej formalna ale elegancka.

Dźwięk ekspresu poinformował go o gotowej kawie. Szybkim krokiem podszedł do kuchenki. Nalał kawę, posłodził i zamieszał. Jeszcze jeden głęboki oddech. Poniósł kubek do ust i…

– Kur…! – brązowa plama błyskawicznie rozprzestrzeniała się pochłaniając niebieski materiał rękawa koszuli.

Z hukiem odstawił kubek. Gorąca kawa rozlała się po blacie i cienką strużką zaczęła ściekać na podłogę. Andrzej był już w łazience. Koszula wylądowała w rzeczach do prania. Zg

rzytając zębami włożył białą. Kilka minut później był już w drodze na spotkanie.

Prezes, razem z szefową jednego z działów firmy siedzieli wpatrzeni w ekran laptopa. Andrzej potarł drżące dłonie. Usiłował wyczytać z ich min jakiekolwiek reakcje, ale szybko przestał zrezygnowany. Wstępnie powiedzieli mu już przez telefon, że film jest dobry… Ale przecież na pewno zawsze tak mówią. Nie zamierzał uwierzyć, dopóki się nie przekona. Odwrócił głowę i czekał. Jeśli ten film im się spodoba, to podpiszą większy kontrakt. Jeśli… Zacisnął szczęki. Jak trudno się naturalnie uśmiechnąć, przy tak zaciśniętych szczękach!

– Bardzo mi się podoba – uśmiechnął się prezes. – Pokazał pan, że potrafi robić dobre filmy – spojrzał na niego z uznaniem. – Nie mam już wątpliwości.

Andrzej wpatrywał się w prezesa z niedowierzaniem. Na

jwyraźniej coś w jego mózgu zakłócało zrozumienie tego, co usłyszał.

– Ale… – zająknął się. – Wiem, że ten film nie jest najlepszy. Można by jeszcze poprawić ten fragment… Może pokażę – przesunął laptop i sięgnął do touchpada. – O tutaj, widzi Pan? To ujęcie jest trochę za długie, za bardzo spowalnia akcję.

– Mi się wydaje, że tak jest dobrze – szefowa działu odchyliła się na krześle.

– Tak, ale widzi Pani, że można to jeszcze poprawić? – Andrzej cofnął z touchpada drżące dłonie.

– Proszę pana- prezes uniósł brwi. – Ja nie mam wątpliwości co do walorów wizua

lnych i artystycznych tego filmu – patrzył spokojnie na Andrzeja. – Wręcz, jestem zachwycony.

Andrzej ugryzł się w język. Właśnie miał zamiar pokazać kolejne niedociągnięcia swojego dzieła. Przełknął ślinę.

– Dotychczasowe filmy, które mieliśmy były zwyczajne, niczym się nie wyróżniały – prezes upił łyk wody. – To, co pan nam pokazał, to produkt luksusowy.

Andrzej wpatrywał się w siedzących przed nim ludzi. Miał ochotę przetrzeć uszy, by sprawdzić czy dobrze słyszy. Chyba jednak przekonywanie ich o niskiej wartości filmu nie jest najlepszą strategią, jaką mógł wybrać… Sięgnął po szklankę z wodą. Musiał zająć czy

mś ręce.

– Mamy dla pana pomysł na kolejne pięć filmów – prezes spojrzał na swoją podwładną. – Czy może Pani przygotować umowę?

Pół godziny później Andrzej krążył po okolicznych alejkach z podpisanym kontraktem w teczce. Chłodne powietrze trochę go orzeźwiło. Co oni powiedzieli? Produkt luksusowy? Przeczesał palcami włosy. Czy ja naprawdę usiłowałem im udowodnić, że tak nie jest? Przecież wiem, że ten film jest znacznie lepszy od tego, co mieli dotychczas. Napięcie powoli zaczęło go opuszczać. Roześmiał się głośno.

***

Rozśmieszyła cię ta historia? Jest prawdziwa! Zastanów się teraz jak często tobie zdarza się zachować podobnie. Ktoś mówi ci komplement, a ty, zamiast przyjąć i się ucieszyć, kwestionujesz. Jak często wstrzymujesz pokazanie światu efektów swojej pracy, bo „to jeszcze nie jest wystarczająco dopracowane”? Jak często trudno ci podnieść cenę swoich usług lub sięgnąć po podwyżkę? Dobrze wiesz, że równie dobrze ta historia mogła potoczyć się inaczej. Prezes naprawdę mógł uwierzyć, że produkt nie jest tak dobry, jak mu się wydawało. Przecież mówił mu to sam autor, a przy tym specjalista w tej branży…

Krytyk wewnętrzny zakłada nam na oczy okulary i zmusza do widzenia świata w sposób, w jaki on nam go przedstawia. Jest przy tym naprawdę sprytny i przebiegły. Ale możesz zdjąć te okulary. Możesz zdystansować się do wewnętrznego krytyka.
Możesz mieć większe zaufanie do siebie.
Masz ochotę wyzwolić się od swojego krytyka wewnętrznego? Dobrze! W takim razie zapraszam na warsztaty pracy z krytykiem wewnętrznym i poczuciem własnej wartości – Uwierz w siebie! Jak rozbroić krytyka wewnętrznego. Szczegóły znajdziesz TUTAJ. 

Share